Opowiadanie z planowanej trylogii ?Aposto艂owie?, zatytu艂owane ?Wojna i Pok贸j?, napisane przez El WaRiaTo
- Panie, wykryli艣my oddzia艂 Ardan godzin臋 drogi od nas! ? Hana obudzi艂 Paola t膮 wiadomo艣ci膮.
- Ilu? ? Spyta艂 dow贸dca zaspanym g艂osem
- Zwiadowca m贸wi o stu i p贸艂, ale twierdzi, 偶e nie by艂o z nimi konnicy!
- To dziwne…
- W艂a艣nie! Pewnie pojechali na rozeznanie!
- Szykowa膰 bro艅, obudzi膰 reszt臋! ? Paolo ju偶 ca艂kowicie rozbudzony szybko wyda艂 rozkaz. S艂o艅ce dopiero wchodzi艂o nad horyzont, gdy W艂och spojrza艂 na sw贸j oddzia艂:
By艂o ich sze艣膰dziesi臋ciu trzech ? wszyscy uzbrojeni byli podobnie. Na g艂owach stalowe he艂my, barwione na zielono, przykrywaj膮ce br膮zowe w艂osy i os艂aniaj膮ce twarz tak, 偶e wida膰 by艂o jedynie ich oczy, usta i brody. Na klatkach piersiowych grube, sk贸rzane zbroje, z p艂ytkami stalowymi na piersiach, na kt贸rych widnia艂y herby ich szczep贸w. Na plecach zawieszali dwa lub trzy oszczepy i tarcze lemnios*, u boku toporamy, w r臋kach za艣 trzymali kusze. Na d艂onie zak艂adali cienkie, sk贸rzane r臋kawice pokryte warstw膮 stali, a zamiast zwyk艂ych but贸w nosili sanda艂y ze specjaln膮 podeszw膮, kt贸ra wycisza艂a ka偶dy ich krok. Paolo, jako by艂 dow贸dca ubrany bardzo podobnie, jednak jego zbroja i he艂m by艂y poz艂acane, a zamiast topora u偶ywa艂 metrowego gladiusa*. Wszyscy wojacy byli ju偶 gotowi do wyruszenia, cho膰 wi臋kszo艣膰 jeszcze ziewa艂a i si臋 przeci膮ga艂a.
- Ruszamy! ? Krzykn膮艂 aposto艂* i piechot膮 ,cho膰 r贸d Haeduan s艂yn膮艂 zawsze z konnych, ruszyli na zach贸d.
Przeszli kilka kilometr贸w i zatrzymali si臋, gdy dotar艂 do nich zwiadowca m贸wi膮c:
- S膮 kilometr st膮d, chyba chc膮 rozbi膰 ob贸z…
- W dzie艅? Dziwne…
- Wygl膮daj膮 na zm臋czonych, maszerowali ca艂膮 noc, dam sobie r臋k臋 uci膮膰, 偶e poprzedni膮 tak偶e.
- Ilu ich jest?
- Razem ponad dwustu
Paolo si臋 zawaha艂. Ponad dwustu? W tej liczbie mie艣ci艂o si臋 oko艂o stu samych konnych! Nie m贸g艂 oceni膰 ich szans w starciu, wi臋c zadecydowa艂 po namy艣le:
- Prowad藕 do nich, rzuc臋 na nich okiem
- Nie pokonamy ich ? wtr膮ci艂 si臋 Hana ? jest ich z cztery razy wi臋cej!
- Ale na naszym terenie, w 艣rodku lasu i do tego zm臋czeni…
- Racja, ale czy nas nie jest za ma艂o?
- Dojdziemy do nich, ocenimy szanse i wtedy zadecydujemy co dalej.
- Jak sobie 偶yczysz…
Po pewnym czasie marszu zwiadowca nakaza艂 wszystkim zachowywa膰 si臋 jeszcze ciszej ni偶 mieli w zwyczaju. Podchodzili ju偶 do obozu Ardan. Paolo nakaza艂 ich okr膮偶y膰, zostawi艂 jednak p贸艂nocn膮 cz臋艣膰 bez obstawy tak, by ich przeciwnicy mieli gdzie uciec. Zdawa艂 sobie spraw臋, 偶e okr膮偶eni b臋d膮 walczy膰 zaciekle do ostatniej kropli krwi, a widz膮c drog臋 odwrotu z pewno艣ci膮 z niej skorzystaj膮. Chodzi艂o mu o rozbicie oddzia艂u, a nie wyr偶ni臋cie ich co do sztuki, jak nakazuje prawo. Zbli偶y艂 si臋 wi臋c do swojego stanowiska, kt贸re znajdowa艂o si臋 za dwoma bukami i bujnym krzakiem, kt贸rego gatunku nie potrafi艂 okre艣li膰. Wyjrza艂 przez nie by zobaczy膰 przeciwnik贸w.
S艂ysza艂 o Ardanach du偶o, jednak nigdy nie widzia艂 ich na oczy, a偶 do teraz. Byli to wojownicy bardzo dobrze wyszkoleni, oddzia艂 ich tworzy艂o kilka formacji: 艂ucznicy, w艂贸cznicy, piechurzy z wielkimi tarczami i konnica. Cho膰 piechota Haeduan by艂a bardzo wszechstronna, Paolo wola艂by mie膰 oddzia艂 w kilku formacjach, jak Ardanie. Ich 偶o艂nierze mieli ciemn膮 sk贸r臋 i jasne w艂osy, a ubrania i pancerz by艂y w barwach 偶贸艂to-czarnych. Ca艂y or臋偶 ich wykonany by艂 ze stali, z wyj膮tkiem w艂贸czni, 艂uk贸w i strza艂. Twarzy ich aposto艂 nie widzia艂, bo zakryli je zielonymi chustami w 偶贸艂te wzory . Zauwa偶y艂 jednak, 偶e byli okropnie zm臋czeni. W艂a艣nie wyci膮gali posi艂ki z toreb sk艂adaj膮cych si臋 z marnych, kilku suchar贸w. Cz臋艣膰 z nich nie jedz膮c swych porcji po艂o偶y艂o si臋 spa膰 na kocach przyniesionych ze sob膮.
Na pewno w formie to oni nie s膮… ? pomy艣la艂 Paolo ? Ale wci膮偶 jest ich za du偶o… Salw膮 zabijemy 膰wiartk臋, drug膮 zanim si臋 zorientuj膮 co si臋 dzieje, ale wci膮偶 b臋dzie ich dwa razy wi臋cej… Co robi膰…
Hana, jakby wiedz膮c w jakiej rozterce jest jego dow贸dca czeka艂 w ciszy na decyzj臋, zatrzymuj膮c gestem 偶o艂nierza, kt贸ry chcia艂 zameldowa膰 gotowo艣膰 wszystkich.
Od mojej decyzji zale偶y 偶ycie ponad trzystu ludzi ? u艣wiadomi艂 sobie Paolo ? Oby by艂a trafna…
Minuty mija艂y, 偶o艂nierze si臋 niecierpliwili, jednak wiedzieli, 偶e dow贸dca waha si臋, boj膮c si臋 o ich 偶ycie. Hana wreszcie nie wytrzyma艂:
- Panie, ludzie czekaj膮… P贸jd膮 na 艣mier膰 na tw贸j rozkaz!
- O to w艂a艣nie chodzi Hana… Nie chce ich pos艂a膰 na 艣mier膰…
- Chcemy walczy膰! Wszyscy…
- Cicho! ? Paolo uciszy艂 swojego kapitana
- Co jest?
- S艂yszysz?
- Co takiego?
- Konie…
- Nic nie s艂ysz臋…
Hana nie s艂ysza艂 t臋tentu koni, w przeciwie艅stwie do Paola, kt贸ry mia艂 wyostrzone zmys艂y jak ka偶dy z dwunastu. Jednak nawet i aposto艂 musia艂 przy艂o偶y膰 ucho do ziemi. Nas艂uchiwa艂 przez chwil臋 po czym zwr贸ci艂 si臋 do swojego kapitana:
- To nie konie Haeduan, ale te偶 nie Ardan… Nie s艂ysza艂em ich wcze艣niej, a s膮 bardzo blisko…
Paolo us艂ysza艂 艣wist. Co艣 przemkn臋艂o za jego plecami. Da艂by g艂ow臋 za to, 偶e to je藕dziec. Widzia艂 tylko blask, o艣lepiaj膮cy blask szczerego z艂ota. Obawiaj膮c si臋, 偶e ujrzy go wr贸g wyda艂 rozkaz:
- Strzela膰!! ? z ca艂ej si艂y krzykn膮艂 i zaraz pierwsi Ardanie padli od be艂t贸w Haeduan.
Przeciwnicy nie wiedzieli co si臋 dzieje, za艣 偶o艂nierze W艂ocha z zaciek艂o艣ci膮 wystrzeliwali kolejnych jak zwierzyn臋. Po chwili ich dow贸dca zorientowa艂 si臋 w sytuacji i wszyscy chwycili za bro艅. Zanim powsta艂a specjalna formacja padli kolejni jego 偶o艂nierze. W pierwszym szeregu piechurzy zakrywali stoj膮cych za nimi 艂ucznik贸w, a z ty艂u schowali si臋 w艂贸cznicy i je藕d藕cy, kt贸rzy woleli nie ryzykowa膰 wycieczki do swoich zwierz膮t. Wszyscy kierowali si臋 w stron臋, z kt贸rej spada艂o najwi臋cej pocisk贸w. Od strza艂 zacz臋li pada膰 pierwsi Haeduanie, jednak Ardanie nie mogli okre艣li膰 dok艂adnie ilu jest napastnik贸w.
Paolo strzela艂 z kuszy do najbli偶szego piechura, jednak wci膮偶 trafia艂 w tarcz臋. Rzuci艂 wi臋c oszczepem, kt贸ry z 艂atwo艣ci膮 j膮 przebi艂 tak jak i zbroj臋. Zanim za艂atali dziur臋 w formacji pad艂o ju偶 trzech kolejnych 艂ucznik贸w, kt贸rzy tymczasowo zostali bez ochrony. Paolo czeka艂 na wsparcie. Wiedzia艂 ju偶 kogo widzia艂.
Ze strony, kt贸rej nie obstawili Haeduanie, doszed艂 do uszu walcz膮cych t臋tent kopyt. Tylna stra偶 Ardan obejrza艂a si臋 za siebie. Cwa艂owa艂 na nich odzia艂 konnych Hinomorian, kt贸ry liczy艂 sobie ponad stu je藕d藕c贸w. Wszyscy, jak to ich lud, uzbrojeni w bogato zdobione katany* lub no-dachi*, byli naprawd臋 dobrymi wojownikami i je藕d藕cami. Niekt贸rzy z nich mieli kr贸tkie 艂uki, kt贸rymi strzelali do w艂贸cznik贸w arda艅skich, czekaj膮cych na ich szar偶臋. Hinomorianie to lud niezwykle podobny do japo艅skich samuraj贸w, samurajami te偶 nazywano ich piechot臋. Nie wiadomo by艂o, jak mog艂y w naszym i r贸wnoleg艂ym 艣wiecie* powsta膰 dwie, tak podobne do siebie ludy. Mieli bardzo podobne obrz臋dy, obyczaje i sposoby walki, a co dziwne obie nacje przestrzega艂y kodeksu bushido*.
Hinomorianie byli ju偶 niespe艂na sto metr贸w od Ardan. Przeciwnicy zdziwieni, 偶e musz膮 teraz walczy膰 na dwa fronty, w wi臋kszo艣ci zwr贸cili si臋 w stron臋 nowych naje藕d藕c贸w. Ich 艂ucznicy pu艣cili strza艂y, jednak rozbi艂y si臋 skutecznie o tarczki je藕d藕c贸w. Jad膮cy na czele Hinomorian ? ich dow贸dca ? mia艂 na sobie zbroj臋 pokryt膮 szczerym z艂otem, przez co 艣wieci艂 z daleka w oczy Ardanom. Poniewa偶 by艂 ju偶 poranek i s艂o艅ce wchodzi艂o na drzewa, jego promienie odbija艂y si臋 od zbroi dow贸dcy. Paolo rozpozna艂 go. To Hikaru Nagisawa! On tak偶e zdoby艂 przychylno艣膰 ludu, kt贸ry reprezentowa艂, przysz艂o mu pewnie 艂atwiej przez to, 偶e sam by艂 japo艅czykiem… Jecha艂 teraz metr przed oddzia艂em, wyj膮艂 w艂贸czni臋 z cia艂a Ardanina i cisn膮艂 nim w jego 偶ywych jeszcze pobratymc贸w. Pocisk zosta艂 rzucony z tak膮 si艂膮, 偶e na jedn膮 w艂贸czni臋 nadzia艂o si臋 a偶 trzech Ardan, kt贸rzy nieszcz臋艣liwie dla siebie stali w rz臋dzie.
Jeszcze kilka metr贸w, Hikaru wyci膮gn膮艂 sw贸j miecz. By艂a to dai-katana, miecz d艂u偶szy troch臋 od katany, ci臋偶szy i p贸艂tora r臋czny. Dow贸dca i tak trzyma艂 go w jednej r臋ce, tak jakby mu nie ci膮偶y艂, drug膮 za艣 trzyma艂 si臋 za lejce. Nagle przed nim wyr贸s艂 las w艂贸czni, jednak o艣lepieni blaskiem jego zbroi i pod wp艂ywem czaru Paola, opu艣cili gwa艂townie swoje groty. Je藕d藕cy dopadli chwilowo bezbronnych Ardan ? to wystarczy艂o. Paolo wiedzia艂, 偶e Hikaru b臋dzie mia艂 mu to za z艂e, jednak nie chcia艂 ogl膮da膰, jak najdzielniejszy z jego przyjaci贸艂 rozbija si臋 o wroga. W g贸r臋 wylecia艂y obci臋te przer贸偶ne cz臋艣ci cia艂a, a na innych spad艂 prawdziwy deszcz krwi. Hinomorianie s艂yn臋li z walki honorowej, jednak bezlitosnej. Potrafili poda膰 bro艅 przeciwnikowi, jednak zawsze rozprawiali si臋 z nim w ten sam spos贸b.
Zaraz dojecha艂a reszta oddzia艂u i Ardanie zostali z艂膮czeni walk膮 z je藕d藕cami. Konni lud贸w p贸艂nocnych skorzystali z zamieszania, dobiegli do swoich zwierz膮t i nie czekaj膮c na innych rzucili si臋 od flanki na swoich wrog贸w. Cho膰 ponie艣li ci臋偶kie straty, nadal chcieli wywalczy膰 sobie 偶ycie, bo drogi odwrotu ju偶 nie mieli.
- Haeduanie!! Do ataku!! ? Krzykn膮艂 Paolo, a Huno zad膮艂 w r贸g.
Piesi zarzucili na rami臋 kusze, za艣 do r膮k brali oszczepy i rzucali nimi w przeciwnik贸w. Gdy wykorzystali ju偶 t膮 amunicj臋, wyci膮gn臋li topory i po szybkim zgrupowaniu ? Paolo zliczy艂 ich ju偶 pi臋膰dziesi臋ciu sze艣ciu - pu艣cili si臋 biegiem na pomoc nieoczekiwanym sojusznikom.
Chwilowo Ardanie zlekcewa偶yli pierwszych napastnik贸w, jednak teraz musieli rozdzieli膰 swoje si艂y. Ich dow贸dca rzuci艂 komend臋 i batalion dwudziestu konnych pomkn膮艂 na Haeduan. Wida膰 nie wiedzia艂 z kim walczy艂. A walczy艂 przeciwko rodowi s艂yn膮cym z konnicy i jednostkom przeciw kawaleryjnych. Tak wi臋c oddzia艂 Paola wykorzysta艂 ostatnie oszczepy i toporki do rzucania, kt贸re mieli zawsze pochowane w r贸偶nych partiach zbroi. Tym sposobem skutecznie powalili siedmiu je藕d藕c贸w. Reszta za艣, wyra藕nie zdruzgotana celno艣ci膮 swoich przeciwnik贸w straci艂a ochot臋 do walki i zawr贸ci艂a. By艂 to jednak najg艂upszy pomys艂, na jaki mogli teraz wpa艣膰. Haeduanie ponownie wyci膮gn臋li kusze, kt贸re zostawili napi臋te i wystrzelali przeciwnik贸w, z szacunku nie zabijaj膮c przy tym ani jednego konia.
Po chwili, jak jeden m膮偶 schowali bro艅 dystansow膮 i zn贸w wzi臋li do r膮k topory. Kolejny okrzyk wojenny, przebiegli jakie艣 dwadzie艣cia metr贸w i uderzyli na wroga. Paolo zostawi艂 swoich ludzi w walce, sam za艣 wycina艂 sobie drog臋 do Hikaru, kt贸ry aktualnie blokowa艂 ciosy pi臋ciu w艂贸czni Ardan. Wzi膮艂 wi臋c sw贸j ulubiony, metrowy gladius i zacz膮艂 w swoim stylu ci膮膰 wrog贸w. By艂o bardzo 艂atwo si臋 przedrze膰 przez przeciwnika, gdy偶 Hinomorianie walczyli z nieprzyjaci贸艂mi zazwyczaj w pojedynkach. Pewien Ardanin pchn膮艂 jedn膮 r臋k膮 w艂贸czni臋 prosto w serce Hikaru. Paolo zd膮偶y艂 w ostatniej chwili. Korzystaj膮c ze swej si艂y zatrzyma艂 pchni臋cie po prostu 艂api膮c za drzewiec. Zdezorientowany przeciwnik, chcia艂 cofn膮膰 r臋k臋 i wyrwa膰 swoj膮 bro艅. Na pr贸偶no. W艂och w swoim 偶elaznym u艣cisku prawej r臋ki utrzyma艂 bro艅, a drug膮 chwyci艂 za r膮czk臋 w艂贸czni. Nast臋pnie lew膮 r臋k膮 poci膮gn膮艂 pik臋 tak, 偶e grot uderzy艂 w g艂ow臋 Ardanina mia偶d偶膮c mu czaszk臋. Jednak najbardziej zdziwiony sytuacj膮 by艂 sam wybawiony. Hinomorianie i Haeduanie zacz臋li dominowa膰 w boju i dow贸dcy mieli chwil臋 na porozumienie:
- Czy ty makaroniarzu zawsze musisz mi ratowa膰 cztery litery? ? powiedzia艂 Japo艅czyk ze swoim szerokim u艣miechem
- Haha!! Nie wspomn臋 kto t膮 szar偶膮 pom贸g艂 nam w zwyci臋stwie ? odpowiedzia艂 mu W艂och
- Niby racja, ale chyba przybyli艣my tu w dw贸ch r贸偶nych celach… ? urwa艂 na tym, poniewa偶 od ty艂u chcia艂 zaatakowa膰 go Ardanin, jednak przyjaciele bardzo szybko, jednocze艣nie zatopili w jego ciele swoje miecze - …A oni chyba raczej chc膮 teraz paktowa膰!!
Nie myli艂 si臋. Dow贸dca Ardan, kt贸ry prze偶y艂 cudem ca艂膮 bitw臋, nie odnosz膮c nawet najmniejszej rany zawiesi艂 bia艂膮 chustk臋 na swoj膮 w艂贸czni臋 i zacz膮艂 ni膮 gor膮czkowo macha膰 w g贸rze. Pilnowa艂o tego zdarzenia dw贸ch Hinomorian i Huno, kt贸rzy jednak nie zaatakowali widz膮c poddaj膮cego si臋 przeciwnika. Przyjaciele krzykn臋li z ca艂ych si艂:
- PRZERWA膯 T膭 RZE殴!!
Obie strony sojusznicze oderwa艂y si臋 od wrog贸w, kt贸rzy w wi臋kszo艣ci rzucili bro艅 przez nawo艂ywania swojego dow贸dcy. Za艂o偶yli r臋ce na g艂ow臋, lecz nie kl臋kali.
- Rozbroi膰!! ? wyda艂 rozkaz kapitan Hinomorian
- Odda膰 bro艅!! ? krzykn膮艂 przyw贸dca Ardan
呕o艂nierze z pokor膮 wykonali polecenia. Hikaru i Paolo podeszli do dow贸dcy.
- Kim jeste艣 i czego szukasz na tych ziemiach ? zapyta艂 W艂och
- Nazywam si臋 Arkadius, syn Arkamana i razem z mym oddzia艂em zostali艣my wys艂ani na misj臋 rozpoznawcz膮 ? m贸wi艂 to szybko i donio艣le
- Kto was wys艂a艂?
- Nagaroth!! ? Odkrzykn臋艂y mu niedobitki Ardan, kt贸rzy cho膰 pokonani nie stracili odwagi
- Nagaroth powiadacie… Kto wami rz膮dzi?
- Nagaroth!! ? zn贸w odpowiedzieli mu 偶贸艂nierze
- Pytam waszego dow贸dc臋, nie was!! ? Powiedzia艂 Paolo z lekk膮 irytacj膮
- Rz膮dzi艂 nami kr贸l Adamund III, m贸j styj… Jednak zosta艂 usuni臋ty z tronu przez Nagarotha, kt贸ry zmusi艂 nasz lud do s艂u偶enia mu ? odpowiedzia艂 ju偶 sam dow贸dca
- Pochodzisz wi臋c z kr贸lewskiej rodziny? Komu teraz nale偶y si臋 tron?
- Mojemu kuzynowi, synowi Adamuna, Diordanowi… Niestety zosta艂 omamiony przez Bia艂ego Pasterza…
- Bia艂y Pasterz? Tak mawiaj膮 o Nagarothu…
- Tak. M贸wi膮 o nim r贸偶ne rzeczy. Wiem jednak, 偶e nawet gdyby by艂 pasterzem, nie dba艂by o owce…
- Rozumiem wi臋c, 偶e nie jeste艣 zadowolony z jego rz膮d贸w? Dlaczego wi臋c wykonujesz jego rozkazy? Dlaczego zapu艣ci艂e艣 si臋 z oddzia艂em tak daleko?! ? Paolo zacz膮艂 nerwowo zasypywa膰 pytaniami Arkadiusa.
- Krytykowa膰 rz膮d贸w nie mog臋, dziwi mnie jednak, 偶e w艂a艣nie mnie oddzia艂em najwierniejszym jego ideom. W艂a艣nie tutaj. ? na chwil臋 przerwa艂, poniewa偶 jeden z jego 偶o艂nierzy wyci膮gn膮艂 miecz i pr贸bowa艂 si臋 na niego rzuci膰. Wcze艣niej jednak zauwa偶y艂 to Hana, kt贸ry przebi艂 mu w艂贸czni膮 serce, gdy ten nie zd膮偶y艂 si臋 jeszcze nawet zamachn膮膰.
- Jeszcze jeden taki wyskok i wszystkich pozabijamy!! ? Krzykn膮艂 Paolo, po czym zwr贸ci艂 si臋 do Arkadiusa ? M贸w dalej.
- To dobrzy ludzie, lecz nie wiedz膮 komu s艂u偶膮 ? powiedzia艂 Ardanin ze smutkiem ? Nie zabijajcie ich, prosz臋.
- Ile oddzia艂贸w pos艂a艂 Nagaroth na nasze ziemie i dlaczego nie widziano was wcze艣niej?
- Ile oddzia艂贸w? Jeszcze dwa id膮 w kierunku zachodnim. Nie widzieli艣cie nas wcze艣niej, poniewa偶 przybili艣my do wschodnich brzeg贸w, przez co omin臋li艣my wasze p贸艂nocne garnizony.
- Ca艂kiem sprytnie ? przyzna艂 Hikaru wtr膮caj膮c si臋 w przes艂uchanie ? Ale granice Hinordianu s膮 dobrze strze偶one… Niemo偶liwe, by艣cie bez silnego kamufla偶u magicznego przedarli si臋 a偶 tutaj! I do tego pod naszym nosem!!
- To sprawka Nagarotha… Wida膰 藕le obliczy艂 si艂臋 swego zakl臋cia i stracili艣my ochron臋! Obawia艂em si臋 tego, wi臋c kaza艂em maszerowa膰 dniem i noc膮 przez ostatnie dwa dni…
- Nie stracisz r臋ki ? powiedzia艂 Paolo z u艣miechem do swojego zwiadowcy i zn贸w zwr贸ci艂 si臋 do Ardanina ? A ty nie stracisz g艂owy, je艣li powiesz, gdzie znajduj膮 si臋 inne odzia艂y.
- Tego sam nie wiem… Pewnie maszeruj膮 w stron臋 las贸w elfickich. Naprawd臋, nie wiem co si臋 z nimi dzieje!
- Jeste艣 nam wrogiem czy przyjacielem? ? spyta艂 Paolo po namy艣le.
- Pomimo tego, 偶e kilka minut temu bym Ci臋 zabi艂, gdybym m贸g艂, teraz mog臋 powierzy膰 Tobie swe 偶ycie ? powiedzia艂 z uk艂onem, co spotka艂o si臋 z dezaprobat膮 jego oddzia艂u.
- Nie odpowiedzia艂e艣 na moje pytanie.
- Chc臋 przywr贸ci膰 dawny 艂ad w mym kraju. Je艣li obiecacie na S艂o艅ce*, 偶e nam w tym pomo偶ecie i usuniecie Nagarotha z tronu, staniemy do walki po waszej stronie!
- Przysi臋gam na wasze 艣wi臋te S艂o艅ce. Ty przysi臋gnij, 偶e ty i tw贸j lud b臋dziecie s艂u偶yli mi i wodzowi Haeduan.
- A wi臋c i ja przysi臋gam, na S艂o艅ce g贸ruj膮ce nad wszystkim…
Kolejny z Ardan nie wytrzyma艂 i cisn膮艂 mieczem w swego dow贸dc臋. Bro艅 lecia艂a ze 艣wistem ku celowi, gdy zastyg艂a w bezruchu trzy metry przed nim. Po paru sekundach z hukiem upad艂a na tarcz臋 le偶膮c膮 ko艂o jakiego艣 trupa. Paolo musia艂 ju偶 drugi raz dzisiaj skorzysta膰 z umiej臋tno艣ci kinetycznych. Po tym zdarzeniu wszyscy Ardanie jak jeden m膮偶 padli na kolana i z艂o偶yli ho艂d Haeduanom, my艣l膮c, 偶e s膮 jakim艣 narodem wybranym.
- Czy偶by艣 zdj膮艂 z nich czar? Kim ty jeste艣 panie? ? zapyta艂 Arkadius z niedowierzaniem
- Nazywam si臋 Paolo Petrucci, a ten tu stoj膮cy przy mojej prawicy to Hikaru Nagisawa. Jeste艣my jednymi z dwunastu ? powiedzia艂 wskazuj膮c na japo艅czyka.
- Gdybym wiedzia艂 z kim walcz臋, wcze艣niej podda艂 bym si臋 bez walki
- Za p贸藕no ju偶. Je艣li chcesz ocali膰 innych Ardan we藕 konia i pojed藕 po nich.
- Pu艣cisz mnie wolno?
- Nie samego. Pojedziesz z Haeduanem i Hinomorianem w obstawie ? na te s艂owa wyst膮pi艂o kilku ochotnik贸w z dw贸ch ras i aposto艂owie wybrali po jednym ? Jak zobacz膮 ich, omin膮 Ci臋 zasadzki naszych pobratymc贸w.
- Dobrze wi臋c ? powiedzia艂 Arkadius wsiadaj膮c na konia, kt贸rego przyprowadzi艂 Hana
- Tu masz miecz i list, kt贸ry upowa偶nia Ci臋, do przebywania na naszych terenach ? Paolo wypisywa艂 kartk臋 magicznym pi贸rem g臋sim, kt贸re zawsze mia艂 przy sobie ? We藕miemy twoich ludzi na zak艂adnik贸w. Wybierz im przedstawiciela, by nie zostali bez dow贸dztwa.
Arkadius podjecha艂 troch臋 w lewo i powiedzia艂 do stoj膮cego tam 偶o艂nierza:
- Wierz臋 Demerionie, 偶e pomimo naszych konflikt贸w nie dasz im zgin膮膰 z mego powodu.
- Przyjmuj臋 wyzwanie Sommelhanie* - odpowiedzia艂 mu tamten, kt贸rego zwano Demerionem
Po kr贸tkiej wymianie zda艅 Arkadius odjecha艂 razem z Hunemem i Hakir膮 ? tak nazywali si臋 ci ochotnicy ? zostawiaj膮c sw贸j oddzia艂 na 艂asce Paola i Hikaru. Ten ostatni spyta艂 nowego dow贸dc臋 Ardan:
- Czy i ty przysi臋gasz na swe b贸stwo, 偶e b臋dziesz nam pos艂uszny?
- A mam wyb贸r? ? odpowiedzia艂 niepewnym g艂osem
- Raczej nie. Jeste艣cie naszymi zak艂adnikami i nic wam si臋 nie stanie p贸ki b臋dziecie s艂ucha膰 naszych rozkaz贸w.
- Tak my艣la艂em. Poniewa偶 nas oszcz臋dzili艣cie, zgadzam si臋 zwa偶a膰 na wasze s艂owo.
- Dobrze ? Hikaru odwr贸ci艂 si臋 do Paola i powiedzia艂 ? Co teraz? Ka偶dy obierze swoj膮 drog臋, czy masz inny plan?
- Nie wiem czy wiesz, ale za tydzie艅 odb臋dzie si臋 zebranie przedstawicieli nacji Zjednoczonego Kr贸lestwa.
- A to ci nowina! Cesarz musi si臋 o tym dowiedzie膰!
- Mam lepszy pomys艂… Pojedziemy tam razem skoro nie macie pos艂a. ? zaproponowa艂 Paolo nie namy艣laj膮c si臋 wiele.
- No i do tego nie g艂upi… Mam nadziej臋, 偶e znasz drog臋 do miejsca spotkania
- To miasto Eridian. Pojedziemy p贸艂nocn膮 cz臋艣ci膮 lasu, nast臋pnie skr臋cimy na po艂udnie, gdzie wyjedziemy na go艣ciniec i potem ju偶 prosto do miasta.
- Wyrobimy si臋 w siedem dni?
- Konno b臋dziemy tam wcze艣niej ? zapewni艂 Paolo i zwr贸ci艂 si臋 do Hany ? Zast膮pisz mnie, wybieram si臋 na zebranie Eridian
- Ale偶 panie! Mamy swego pos艂a i jest nim sam w贸dz!
- Nie zna wyniku bitwy, a musi wiedzie膰 co si臋 w pa艅stwach p贸艂nocnych dzieje
- Dobrze wi臋c. Co z zak艂adnikami?
- Zaprowad藕 ich do Raidarianu. Przy prze艂臋czy zas艂o艅 im oczy, nie chcemy chyba, by wszyscy wiedzieli jak doj艣膰 do naszej stolicy.
- Rozumiem Panie ? odpowiedzia艂 kapitan i wyda艂 rozkaz do marszu. Razem z Haeduanami szli Ardanie, jednak rozbrojeni.
Hikaru rozejrza艂 si臋 po polu bitwy. Pe艂no by艂o trup贸w obydwu stron, gdzieniegdzie jeszcze kona艂o we krwi kilku 偶o艂nierzy.
- Konaj膮cych dobi膰, rannych zabra膰 ze sob膮, posk艂ada膰 bro艅, z艂o偶y膰 poleg艂ych na stos i podpali膰 ? wyda艂 szybko rozkazy
- Wszystkich? ? zapyta艂 jego kapitan
- Bez wyj膮tku. Dopilnuj prac Tsuki, ja jad臋 do Eridian. Z艂贸偶 meldunek cesarzowi i daj ch艂opakom troch臋 wypocz膮膰.
- Oczywi艣cie ? Kapitan Tsuki sk艂oni艂 si臋 nisko
- Jedziemy ju偶? ? spyta艂 Paolo
- Chyba mo偶emy. ? odrzek艂 mu Hikaru
- A wi臋c za mn膮!! Wio!!
Ruszyli galopem w las, obieraj膮c drog臋 uzgodnion膮 przez w艂ocha.
___________________________________________________________________________
Lemnios ? (wymy艣lone przez autora) ? s膮 to okr膮g艂e tarcze Haeduan, wykonane z bardzo mocnego drewna, pokryte sk贸r膮. By艂y l偶ejsze, ale tak samo mocne jak odpowiedniki stalowe, przez co ten lud tak ochoczo ich u偶ywa艂. Co wa偶ne, uderzaj膮c w nie inn膮 broni膮, tarcza ta bardzo dobrze absorbowa艂a d藕wi臋ki.
Gladius - (艂ac. ? miecz) jest to kr贸tki miecz rzymski. Jego 偶elazna g艂ownia by艂a obosieczna z o艣ci膮 przez 艣rodek i ostro zarysowanym szczytem. R臋koje艣膰 natomiast posiada艂a kulist膮 g艂owic臋 z drewna lub z rogu.
Gladius by艂 noszony przez lewe rami臋 po prawej stronie. Pas s艂u偶膮cy do noszenia miecza zwano balteus.
Bro艅 ta stanowi艂a wyposa偶enie legionist贸w rzymskich od III w. p.n.e. do III w. n.e. Zosta艂a ona przyswojona od lud贸w Hiszpa艅skich. W miar臋 rozwoju techniki i sztuki wojennej uleg艂 on zmianom konstrukcyjnym, g艂ownia kt贸ra pocz膮tkowo liczy艂a zaledwie 75-85 cm, a ostatecznie osi膮gn臋艂a d艂ugo艣膰 80-100 cm.
Gladius by艂 popularnym mieczem w艣r贸d gladiator贸w.
Aposto艂 ? To co mo偶e wam si臋 wyda膰 dziwne, 偶e nazwa艂em bohatera opowiadania aposto艂em. Aposto艂owie, to tytu艂 trylogii, kt贸r膮 mam zamiar napisa膰, jednak wi臋cej nie powiem wam teraz ponad to, 偶e jest ich 12 i jeden z nich jest zdrajc膮
Katana - tradycyjny japo艅ski miecz o d艂ugo艣ci g艂owni, powy偶ej 60 cm, jednosiecznej, o kszta艂cie lekko wygi臋tym do g贸ry i zaokr膮glonym lub 艣ci臋tym sztychu. Jelec tej broni ma kszta艂t bogato zdobionej tarczki. R臋koje艣膰 wykonana jest z wydr膮偶onego drewna lub miedzi, z oplotem jedwabnym i elementami dekoracyjnymi.
No-Dachi - niezwyk艂ych rozmiar贸w (d艂ugo艣膰 nawet do 2,5m) japo艅ski miecz wykorzystywany do walki w polu. Cz臋sto mylony z dai-katan膮 kt贸ra by艂a kr贸tsza. Bro艅 t臋 noszono na plecach, ukryt膮 w prostych, drewnianych pochwach. Podczas walki oddzia艂y 偶o艂nierzy wyszkolonych we w艂adaniu no-dachi atakowa艂y lini臋 wroga usi艂uj膮c j膮 przerwa膰.
Trening walki tym mieczem trwa艂 ok. dw贸ch lat, a przyszli wojownicy 膰wiczyli dzie艅 w dzie艅 pod okiem swojego sensei. Mozolna praca op艂aca艂a si臋 jednak, poniewa偶 do wojownika kt贸ry umia艂 sprawnie pos艂ugiwa膰 si臋 no-dachi na polu walki rzadko kiedy kto艣 podszed艂 na dystans bli偶szy ni偶 2m.
Jak mog艂y w naszym i r贸wnoleg艂ym 艣wiecie* - Akcja dzieje si臋 w r贸wnoleg艂ym 艣wiecie fantasy, aposto艂owie w wi臋kszo艣ci pochodz膮 z naszej ziemi i przenie艣li si臋 w r贸偶nym czasie do 艣wiata r贸wnoleg艂ego. W ksi膮偶ce kwesti膮 sporn膮 jest to, czy Hinomorianie czy Japo艅czycy byli pierwsi
Kodeks Bushido - S艂owo “bushido” pochodzi od dw贸ch wyraz贸w: bushi - rycerz, samuraj oraz do - droga, nauka, spos贸b i po z艂膮czeniu znaczy tyle co droga samuraja, rycerza. Opr贸cz tego s艂owo do t艂umaczone jest tak偶e jako powinno艣膰, moralno艣膰. W ten spos贸b bushido oznacza膰 mo偶e r贸wnie偶 “moralno艣膰 samuraja”, “etyka rycerza”. By艂 to zbi贸r praw, kt贸re samuraj zobowi膮zywa艂 si臋 przestrzega膰.
Je艣li obiecacie na S艂o艅ce ? Ardanie mieli sw贸j kult s艂o艅ca, kt贸re czcili jako swego boga.
Sommelhan ? tytu艂 wodza, g艂贸wnodowodz膮cego armi膮 Arda艅sk膮, dos艂ownie t艂umaczony na ?syn s艂o艅ca?
